karykatury w Muzeum Karykatury Światowa Legenda Szczepan Sadurski
karykatury w Muzeum Karykatury Światowa Legenda Szczepan Sadurski
w

Karykatury Sadurskiego na żywo. Noc Muzeów w Warszawie

Warszawska Noc Muzeów od lat przyciąga tłumy, ale tegoroczny wieczór w Muzeum Karykatury przy ul. Koziej miał wyjątkowy charakter. Nie chodziło wyłącznie o znakomitą wystawę „The Best of Muzeum Karykatury”, prezentującą prace najwybitniejszych autorów polskiej satyry rysunkowej XIX-XXI wieku. Tym razem publiczność mogła też zobaczyć coś znacznie rzadszego: żywą sztukę karykatury w wykonaniu Szczepana Sadurskiego, artysty uznawanego za jednego z najszybszych karykaturzystów świata. Kto nie przyszedł, ma czego żałować.

Już od wejścia było wiadomo, że tego wieczoru dzieje się coś nietypowego. W centralnej części głównej sali ekspozycyjnej ustawiono stanowisko Sadurskiego – trzy krzesła i stolik, na którym stała tabliczka z żartobliwym napisem: „Światowa Legenda Krzywej Kreski 2026-2126 – Szczepan Sadurski”. Przed artystą bez przerwy stała kolejka chętnych, a wokół gromadziły się grupki widzów obserwujących tempo pracy i reakcje osób, które po minucie odbierały własne karykatury. Tak — minucie.

Przez dwie godziny powstało około 60 rysunków. Były portrety pojedyncze, podwójne, rodzinne, nawet kilkuosobowe. Każdy wykonywany błyskawicznie, z charakterystyczną pewnością kreski i natychmiastową puentą wizualną. Co kilka chwil wybuchał śmiech – narysowanych i obserwatorów. Jedni fotografowali gotowe prace, inni koniecznie chcieli zrobić sobie zdjęcie z autorem.

W czasach, gdy większość ludzi zna karykaturę głównie z internetu, możliwość zobaczenia na żywo artysty pracującego w takim tempie, była dla wielu prawdziwym odkryciem.

karykatury w Muzeum Karykatury karykatura Szczepana Sadurskiego śmiejące się dziewczyny
Jedna z dziesiątek karykatur Szczepana Sadurskiego wykonanych w Muzeum Karykatury podczas Nocy Muzeów oraz roześmiane dziewczyny. Warto było czekać w kolejce na taką pamiątkę!

Dla miłośników historii polskiej satyry obecność Sadurskiego miała jeszcze inny wymiar. To postać od dekad związana ze środowiskiem karykaturzystów. Już w latach 80. należał do najczęściej publikowanych autorów „Szpilek”, zdobył Złotą Szpilkę i uczestniczył w najważniejszych wydarzeniach związanych z polskimrysunkiem satyrycznym.

Później wydawał popularne czasopisma humorystyczne (w tym Dobry Humor), działał w Stowarzyszeniu Polskich Artystów Karykatury, organizował konukrsy i wystawy satyryczne oraz rozwijał działalność międzynarodową. Dziś znany jest przede wszystkim jako karykaturzysta eventowy, a także Dyrektor World Caricature Institute.

Ale tego wieczoru nie chodziło o życiorys zapisany w notkach biograficznych. Najważniejsze było spotkanie z człowiekiem, który nie tylko tworzy historię karykatury, ale nadal aktywnie ją współtworzy.

Najbardziej symboliczna scena wydarzyła się niemal niezauważenie. Kilka metrów od stanowiska Sadurskiego, na ścianie ekspozycji „The Best of Muzeum Karykatury”, wisiały jego dwa rysunki ze zbiorów muzeum. Zwiedzający mogli więc jednocześnie oglądać muzealne prace autora i obserwować go przy pracy. To sytuacja wyjątkowa nawet jak na standardy Nocy Muzeów. Zwykle muzeum pokazuje historię. Tym razem historia siedziała przy stoliku i rysowała ludziom portrety.

Właśnie ten moment najlepiej pokazał kierunek, w którym coraz śmielej podąża Muzeum Karykatury kierowane przez Pawła Płoskiego. Placówka nie ogranicza się już wyłącznie do archiwizowania dawnej sztuki. Coraz wyraźniej stawia także na bezpośredni kontakt widza z żywym artystą i współczesną formą karykatury.

Noc Muzeów 2026 karykatury w Muzeum Karykatury kolejka zwiedzających
Noc Muzeów 2026. Kolejka zwiedzających przed Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego po godzinie 21-ej

W epoce obrazków generowanych cyfrowo i sztuki tworzonej przy pomocy technologii, pokaz Sadurskiego miał jeszcze jeden wymiar. Publiczność mogła zobaczyć coś, co coraz rzadziej bywa oczywiste: prawdziwe rzemiosło. Kartka papieru. Ołówek. Kilkadziesiąt sekund skupienia. I gotowy rysunek, którego nie da się powtórzyć drugi raz identycznie.

To właśnie dlatego wiele osób opuszczało muzeum z czymś więcej niż pamiątkowym kartonikiem. Wychodzili z poczuciem uczestniczenia w czymś autentycznym — krótkim spotkaniu z artystą, który tworzy na oczach widzów bez filtrów, ekranów i technologicznego wsparcia.

I być może właśnie dlatego kolejka do stolika Sadurskiego nie malała do samego końca wydarzenia.

Karykatury w Muzeum Karykatury: (c) DobryHumor.pl

Zobacz też:
> Warsztaty rysowania karykatur dla firm
> Oferta rysowania karykatur na żywo w Warszawie i woj. mazowieckim

absurdy prl-u Szczepan Sadurski wystawa satyra

PRL. Jak żołnierz – karykaturzysta trafił na wystawę w Niemczech Zachodnich

Sadurski jurorem w Turcji rysownicy

Polak w jury światowego konkursu. Taksówkarz ze Stambułu znał nazwisko Sadurski