Nietypowe zlecenie, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, generał Stanisław Koziej i spacer po Pałacu Prezydenckim – tak wyglądało jedno z najciekawszych zleceń karykaturzysty Szczepana Sadurskiego.
Historia wydarzyła się w czerwcu 2015 roku. Wszystko zaczęło się od zwykłego maila z pytaniem o wykonanie karykatury ze zdjęć. Klientem okazało się Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Choć formalnie nie było to oficjalne zamówienie instytucji, lecz prywatna inicjatywa związana z odejściem jednego z urzędników, na wspólnym rysunku mieli znaleźć się ważni pracownicy BBN, w tym generał Stanisław Koziej.
– To wyglądało jak jedno z setek zleceń. Dopiero później okazało się, że będzie to jedna z najbardziej niezwykłych realizacji w moim życiu – wspomina Sadurski.
Artysta został zaproszony do siedziby BBN znajdującej się tuż obok Pałacu Prezydenckiego w Warszawie. Jak podkreśla, obowiązywały standardowe procedury bezpieczeństwa: sprawdzanie tożsamości i kontrola przy wejściu. Sadurski przyjechał z aparatem fotograficznym, ponieważ – jak mówi – dobre zdjęcia są podstawą udanej karykatury.
Dowcipy na tej stronie:
Zwiedzanie Pałacu Prezydenckiego
Spotkanie przebiegło w przyjaznej atmosferze. Sadurski miał okazję rozmawiać także z generałem Koziejem. Największe zaskoczenie czekało jednak po zakończeniu sesji fotograficznej.
– Ma pan chwilę czasu? Był pan kiedyś w Pałacu Prezydenckim? Może nawet pozna pan prezydenta – usłyszał od jednego z pracowników.
Choć do spotkania z Bronisławem Komorowskim ostatecznie nie doszło, karykaturzysta otrzymał możliwość zwiedzenia części Pałacu Prezydenckiego niedostępnej dla zwykłych turystów. Zobaczył między innymi Salę Kolumnową oraz słynny Okrągły Stół, przy którym obradowali przedstawiciele władz PRL i opozycji w 1989 roku.
Szczególne wrażenie zrobiło na nim miejsce przypisane Lechowi Wałęsie.
– Usiadłem dokładnie tam, gdzie siedział Wałęsa. To był moment, w którym wróciły wspomnienia z czasów stanu wojennego i moich dawnych rysunków politycznych – mówi Sadurski.
Karykatura i dyskrecja
Artysta wykonał wtedy także serię pamiątkowych zdjęć, między innymi przy historycznym fortepianie Ignacego Jana Paderewskiego.
Gotowa karykatura została przekazana kilka tygodni później. Jej autor do dziś nie pokazuje tego rysunku publicznie.
– To było prywatne zlecenie. W takich sytuacjach najważniejsze są zaufanie i dyskrecja – podkreśla Szczepan Sadurski.
Karykaturzysta w BBN: (c) DobryHumor.pl
Zobacz też:
> Naczelny, minister, prezydent. Jak Kwaśniewski poznał najmłodszego karykaturzystę
> Skandal z rysunkiem Sadurskiego. Co mówiły VIP-y PRL-u?


