Wydana w 1989 roku książka „Kwiatki polskie” była pierwszym autorskim zbiorem rysunków satyrycznych Szczepana Sadurskiego. Publikacja ukazała się nakładem Krajowej Agencji Wydawniczej i stanowiła podsumowanie pierwszych lat działalności młodego rysownika, który już wcześniej zdobył rozpoznawalność dzięki współpracy z prasą regionalną i ogólnopolską. Po latach autor opowiedział o kulisach powstania książki, przypominając realia rynku wydawniczego schyłku PRL oraz liczne anegdoty związane z jej wydaniem.
Dowcipy na tej stronie:
Debiut książkowy w realiach PRL
W połowie lat 80. Szczepan Sadurski należał już do grona rozpoznawalnych młodych rysowników satyrycznych. Publikował między innymi w „Kurierze Lubelskim”, współpracował z legendarnymi „Szpilkami”, a jego prace ukazywały się także w innych czasopismach ogólnopolskich. Zdobycie nagrody Złota Szpilka ’87 dodatkowo umocniło jego pozycję.
Naturalnym krokiem wydawało się przygotowanie pierwszego autorskiego zbioru rysunków. W tamtym okresie nie było to jednak proste. Rynek wydawniczy funkcjonował zupełnie inaczej niż obecnie. Prywatne oficyny praktycznie nie istniały, a publikacja książki wymagała znalezienia państwowego wydawcy i często oznaczała kilkuletnie oczekiwanie na realizację projektu.
Ostatecznie wydania książki podjęła się Krajowa Agencja Wydawnicza. Od podpisania umowy do opuszczenia przez publikację drukarni minęły około trzy lata.
„Kwiatki polskie” jako nawiązanie do Tuwima
Tytuł książki nie był przypadkowy. „Kwiatki polskie” stanowiły świadome nawiązanie do słynnych „Kwiatów polskich” Juliana Tuwima. Jak wspomina autor, jego publikacja miała być lekka, satyryczna i pełna humoru – stanowić swoiste przeciwieństwo monumentalnego dzieła poety.
Do książki wybrano około stu rysunków spośród znacznie większego dorobku autora. Dominowały prace dotyczące polskich realiów i absurdów codziennego życia, jednak już w chwili wyboru Sadurski starał się, aby zachowały możliwie ponadczasowy charakter. Po ponad trzech dekadach wiele z nich nadal pozostaje zrozumiałych dla współczesnych odbiorców.
Wstęp napisany przez redaktora naczelnego „Szpilek”
Prestiż publikacji podniósł wstęp autorstwa Witolda Fillera, wieloletniego redaktora naczelnego tygodnika „Szpilki”. W swoim tekście Filler bardzo wysoko ocenił twórczość młodego rysownika, porównując go do najbardziej znanych polskich satyryków i zwracając uwagę na jego oryginalność oraz międzynarodowy potencjał.
Dla początkującego autora był to ważny sygnał uznania ze strony jednej z najbardziej wpływowych postaci polskiej satyry tamtych lat.
Nietypowy projekt graficzny
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów książki były czerwone aple umieszczone na każdej stronie z czarno-białymi rysunkami. Zabieg wyróżniał publikację wizualnie i – jak wspomina Sadurski – miał także utrudniać nielegalne kopiowanie ilustracji.
Rozwiązanie zwróciło uwagę francuskiego rysownika Georgesa Wolinskiego, któremu autor wręczył egzemplarz książki podczas jego pobytu w Lublinie. Niedługo później francuski magazyn satyryczny „Fluide Glacial” określił polskiego rysownika mianem „wschodzącej gwiazdy karykatury”. Co ciekawe, Sadurski dowiedział się o tej publikacji dopiero wiele lat później.
Autor wspomina również, że egzemplarz „Kwiatków polskich” osobiście przekazał Erykowi Lipińskiemu – twórcy Muzeum Karykatury i jednej z najważniejszych postaci polskiej satyry XX wieku.

Recenzje i problemy rynku wydawniczego
Książka doczekała się pozytywnych recenzji prasowych, a jej promocja wyglądała zupełnie inaczej niż współcześnie. Egzemplarze nie trafiały do redakcji w ramach zorganizowanych kampanii marketingowych. Autor wręczał książki znajomym dziennikarzom, licząc na krótkie wzmianki lub recenzje.
Jedną z najbardziej zapamiętanych była publikacja Alicji Chwałczyk w „Kurierze Lubelskim”, w której podkreślono dojrzałość rysunków oraz ich aktualność mimo szybko zmieniającej się rzeczywistości politycznej.
Jednocześnie książka padła ofiarą przemian gospodarczych przełomu lat 80. i 90. Mimo nakładu wynoszącego 30 tysięcy egzemplarzy, wiele księgarń nie dysponowało środkami na zakup nowych publikacji, przez co część nakładu zalegała w magazynach.
Anegdoty i problemy techniczne
Po latach autor przypomina również zabawną historię z kiermaszu książek w Lublinie. Podczas podpisywania egzemplarzy kilkuletnia dziewczynka, widząc przygotowany do wpisania dedykacji flamaster, miała powiedzieć: „Proszę pana, po książkach nie można mazać!”.
Znacznie mniej zabawnym wspomnieniem okazały się problemy techniczne samego wydania. Jak wspomina Sadurski, zastosowany klej nie należał do najlepszych i część egzemplarzy miała tendencję do rozpadania się podczas szerokiego otwierania książki.
Dokument swoich czasów
Dziś „Kwiatki polskie” są rzadko spotykaną publikacją kolekcjonerską. Dla autora pozostają nie tylko pierwszą książką, ale także symbolem początku drogi wydawniczej oraz świadectwem realiów funkcjonowania rynku książki u schyłku PRL.
Jego wspomnienia pokazują, jak wyglądało przygotowanie autorskiej publikacji w czasach państwowych wydawnictw, kilkuletnich cykli produkcyjnych i całkowicie odmiennych zasad dystrybucji niż obecnie. Jednocześnie przypominają, że za każdą książką kryje się historia znacznie wykraczająca poza sam moment jej wydania.
Kwiatki polskie: (c) DobryHumor.pl
Zobacz też:
>
>


