Lech Walesa karykatury dowcipy polityczne
Lech Walesa karykatury dowcipy polityczne
w

List od Wachowskiego i karykatury Wałęsy. Nieznane wspomnienia z czasów transformacji

Lech Wałęsa od lat budzi emocje nie tylko jako legenda „Solidarności” i były prezydent Polski, ale także jako bohater niezliczonych anegdot, wspomnień i satyrycznych rysunków. Mało kto wie, że jego biurko trafiały dowcipy i karykatury, a odpowiedzi w imieniu prezydenta podpisywał Mieczysław Wachowski. W tej historii pojawiają się polityczne skandale z czasów stanu wojennego, zakazane rysunki, początki prywatnego wydawnictwa oraz nieznany list z kancelarii prezydenta z 1992 roku. To opowieść o Polsce czasu transformacji, kiedy humor, satyra i polityka mieszały się ze sobą bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

W czasach politycznych sporów początku lat 90. Mieczysław Wachowski był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci z otoczenia prezydenta Lecha Wałęsy. Przeciwnicy polityczni złośliwie nazywali go „kierowcą Wałęsy”, jednak w rzeczywistości pełnił rolę znacznie ważniejszą. Był szefem gabinetu prezydenta i człowiekiem absolutnie zaufanym. W lutym 1992 roku to właśnie on podpisał list skierowany do młodego wydawcy i rysownika satyrycznego Szczepana Sadurskiego. Dziś ten dokument jest ciekawym świadectwem atmosfery pierwszych lat wolnej Polski.

Historia zaczęła się jednak znacznie wcześniej — jeszcze w czasach stanu wojennego. W 1982 roku w „Kurierze Lubelskim” ukazała się noworoczna szopka satyryczna, do której Sadurski winiety sprytnie „przemycił” rysunki przedstawiające ludzi władzy i opozycji, co w tym czasie było zakazane. Obok generała Wojciecha Jaruzelskiego pojawił się symbolicznie przedstawiony Lech Wałęsa oraz inne postacie sceny politycznej. Publikacja wywołała polityczny skandal. Jak wspomina autor rysunku, sprawa dotarła nawet do samego Jaruzelskiego po tym, gdy ktoś „życzliwie” dostarczył mu egzemplarz gazety.

Młody uczeń liceum plastycznego omal nie zapłacił za tę publikację dyscyplinarnym usunięciem ze szkoły. Dla wielu twórców satyry tamtego czasu podobne ryzyko było codziennością. Rysunek satyryczny miał wtedy znacznie większą siłę oddziaływania niż dziś. Jeden szkic potrafił wywołać polityczne emocje, uruchomić reakcję władz albo stać się symbolem oporu wobec systemu.

Kilka lat później Polska była już innym krajem, a Lech Wałęsa został prezydentem RP. Sadurski współpracował wtedy ze „Szpilkami” i publikował swoje karykatury w wielu gazetach. W 1990 roku ukazała się książka „Przez płot”, zawierająca zbiór karykatur Wałęsy autorstwa różnych rysowników. Pomysłodawcą publikacji był dr Andrzej Drzycimski — rzecznik prasowy prezydenta i człowiek z jego najbliższego otoczenia.

Wałęsa miał słabość do satyrycznych rysunków na swój temat. Zbierał wycinki prasowe z Polski i zagranicy, kolekcjonując karykatury przedstawiające swoją charakterystyczną sylwetkę i słynne wąsy. Nic więc dziwnego, że książka szybko stała się wyjątkowym dokumentem epoki. Wśród autorów opublikowanych rysunków był również Sadurski. Co ciekawe, jeden z jego rysunków niemal identycznie korespondował z pracą Henryka Sawki. Obaj artyści, niezależnie od siebie, wpadli na ten sam pomysł.

Na początku 1992 roku Szczepan Sadurski prowadził już własne wydawnictwo i wydawał miesięcznik „Dobry Humor”. Jeden z numerów poświęcony był dowcipom politycznym, a na okładce znalazł się Lech Wałęsa. Satyryk-wydawca postanowił wysłać egzemplarz do kancelarii prezydenta. Dołączył list napisany na maszynie do pisania — pierwszym poważnym zakupie swojej firmy.

W liście przypominał, że Wałęsa lubi wędkować, grać w ping-ponga, rozwiązywać krzyżówki i ceni dobry humor. Pisał też o własnej drodze do „samodzielności ekonomicznej” w trudnych czasach transformacji ustrojowej.

Ku zaskoczeniu autora, odpowiedź przyszła szybko. 10 lutego 1992 roku Mieczysław Wachowski przesłał oficjalne pismo z kancelarii prezydenta. Dziękował za przesłany numer „Dobrego Humoru” i podkreślał, że prezydent rzeczywiście „ceni sobie naprawdę dobry humor”.

Jeszcze ciekawsze było jednak coś innego. Wachowski napisał, że droga Sadurskiego do niezależności finansowej może być przykładem dla ludzi, którzy nie potrafią odnaleźć się w nowych realiach gospodarczych. W tamtym czasie podobne słowa miały ogromne znaczenie. Początek lat 90. był dla wielu Polaków okresem niepewności, bezrobocia i gwałtownych zmian ekonomicznych.

Z perspektywy czasu list od człowieka z najbliższego otoczenia prezydenta stał się czymś więcej niż zwykłą urzędową odpowiedzią. To dokument pokazujący klimat epoki, w której satyra polityczna, poczucie humoru i przedsiębiorczość tworzyły osobliwą mieszankę wolności rodzącej się po upadku komunizmu.

Losy rysunków Sadurskiego ponownie przecięły się z historią Wałęsy po latach. Gdy powstawało Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, organizatorzy poprosili go o przesłanie prac z okresu stanu wojennego. Jego rysunki trafiły na stałą ekspozycję obok prac takich twórców, jak Jacek Fedorowicz czy Andrzej Krauze.

Sam autor jest przekonany, że Lech Wałęsa widział te rysunki i zapewne się z nich śmiał. Być może jednak nie skojarzył ich z tym samym młodym rysownikiem, który wiele lat wcześniej wysłał mu numer „Dobrego Humoru” i otrzymał odpowiedź podpisaną przez Mieczysława Wachowskiego.

Lech Wałęsa: (c) DobryHumor.pl

Obecnie na temat Szczepana Sadurskiego powstaje film dokumentalny, z którego dowiemy się kolejnych ciekawych i nieznanych anegdot z jego barwnego życia.

Zobacz też:
> Wschodząca gwiazda karykatury – czyli francuskie czasopismo o Sadurskim
> Szczepan Sadurski jurorem konkursu w Sztokholmie

anegdoty pilkarskie Robert Lewandowski karykatura

Karykaturzysta na boisku. Piłkarskie historie Szczepana Sadurskiego

Rzeszów karykaturzyści w Rzeszowie karykaturzysta na event

Karykaturzyści w Rzeszowie. Humor rysunkowy w stolicy Podkarpacia