Przez ponad pół wieku tygodnik „Szpilki” był najważniejszym polskim pismem satyrycznym i miejscem debiutu wielu rysowników. Co roku redakcja przyznawała prestiżowe nagrody dla autorów najlepszych rysunków satyrycznych i humorystycznych, które z czasem stały się jednym z najbardziej cenionych wyróżnień w środowisku. Dziś historia tego konkursu jest mało znana, choć jego laureatami byli twórcy należący do czołówki polskiej karykatury.
Dowcipy na tej stronie:
Tygodnik, który tworzył historię polskiej satyry
Założone w 1935 roku „Szpilki” przez dziesięciolecia wyznaczały kierunki rozwoju polskiej satyry rysunkowej. Publikacja w tym tygodniku była dla wielu autorów przepustką do ogólnopolskiej kariery. Na łamach pisma debiutowali lub publikowali najważniejsi polscy rysownicy satyryczni kilku pokoleń.
Redakcja nie ograniczała się jedynie do publikowania prac. Organizowała również coroczny konkurs, w którym oceniano najlepsze rysunki.
Konkurs, który miał wyjątkową rangę
Nagrody przyznawano w dwóch podstawowych kategoriach: rysunku satyrycznym i humorystycznym. W każdej z nich wyróżniano autorów trzema stopniami nagród. Z czasem pojawiły się również dodatkowe wyróżnienia, między innymi za rubryki satyryczne publikowane w prasie zakładowej oraz nagroda za całokształt twórczości.
Co ciekawe, przez wiele lat media informowały głównie o nazwiskach laureatów. Znacznie rzadziej opisywano skład jury czy przebieg obrad. Do dziś niewiele wiadomo o szczegółowych zasadach wyboru zwycięzców.
Redakcja „Szpilek” jako centrum środowiska
Uroczystości wręczania nagród odbywały się w siedzibie redakcji przy placu Trzech Krzyży w Warszawie. Były one często połączone z wystawami rysunku satyrycznego, dzięki czemu spotykali się tam autorzy z całej Polski.
Dla młodych rysowników udział w takich wydarzeniach był nie tylko okazją do odebrania nagrody, ale również do poznania najwybitniejszych twórców oraz redaktorów związanych z tygodnikiem.
Laureaci, którzy później tworzyli historię
Wśród nagrodzonych znaleźli się autorzy, którzy później stali się rozpoznawalnymi postaciami polskiej karykatury. Dla wielu z nich wyróżnienie przyznane przez redakcję „Szpilek” było jednym z pierwszych ważnych sukcesów zawodowych i otwierało drogę do publikacji w kolejnych czasopismach.
Nagrody zdobywali zarówno doświadczeni rysownicy, jak i bardzo młodzi autorzy rozpoczynający karierę. Dzięki temu konkurs przez wiele lat pełnił również rolę odkrywcy nowych talentów.
Dlaczego konkurs przeszedł do historii?
Po zakończeniu działalności tygodnika konkurs przestał istnieć. Nie powstała też jego bezpośrednia kontynuacja. Dziś funkcjonują inne konkursy rysunku satyrycznego, jednak wielu badaczy satyry podkreśla, że wyróżnienia przyznawane przez „Szpilki” miały wyjątkową rangę i prestiż.
Znaczenie konkursu wynikało przede wszystkim z pozycji samego tygodnika, który przez dziesięciolecia był najważniejszym medium publikującym polski rysunek satyryczny.
Zachowane wspomnienia i archiwa
Choć zachowało się wiele prasowych informacji o laureatach, nadal istnieje niewiele materiałów pokazujących kulisy konkursu oraz przebieg ceremonii wręczania nagród. Czasami publikowane są archiwalne fotografie, dokumenty i wspomnienia uczestników tych wydarzeń.
Szczególnie cenne są relacje osób, które same otrzymały nagrody i mogą opisać atmosferę panującą podczas obrad jury oraz uroczystości organizowanych przez redakcję.
Gdzie znaleźć więcej informacji?
Szczegółową historię konkursu, wspomnienia jednego z laureatów oraz archiwalne fotografie związane z nagrodami tygodnika „Szpilki” można znaleźć w obszernym artykule opublikowanym w serwisie Sadurski.com. Materiał zawiera również informacje o przebiegu konkursu, historii nagród oraz kulisach ich wręczania i stanowi cenne uzupełnienie wiedzy o dziejach polskiej satyry. Jest też autentyczne zdjęcie Złotej Szpilki, jaką za 1987 r. otrzymał Szczepan Sadurski.
Nagroda tygodnika Szpilki: (c) DobryHumor.pl
Na górze: rysunek Szczepana Sadurskiego, nagrodzony Złotą Szpilką 1987
Zobacz też:
> Jak zadebiutowałem obok Kajka i Kokosza. Komiksowe tajemnice Sadurskiego
> Kulisy lubelskiej prasy. Droga przez redakcje, których już nie ma


