Kategorie
Artykuły

Poznaj pismo satyryczne Kościotrup

Pismo satyryczne Kościotrup – fakty i ciekawostki

Czy przypominanie o istnieniu ogólnopolskiego pisma satyrycznego, ukazującego się na przełomie XX i XXI wieku, ma obecnie sens? Uznaliśmy, że informacje „z pierwszej ręki” zainteresują dziś pewien krąg osób. Głównie młodych interesujących się satyrą i humorem. Do tego przypomni ówczesnym czytelnikom fakty, o których raczej nie wiedzieli.

Skąd wziął się Kościotrup?

Ukazujący się od dwóch lat miesięcznik Dobry Humor-Rysunki w 1999 r. zmienił nazwę na Kościotrup. Stał się dużym formatem pismem satyrycznym, choć wcześniej drukował tematy znacznie lżejsze, głównie rysunki humorystyczne i komiksy. Nie zmienił się wydawca, którym nadal było Wydawnictwo Humoru i Satyry Superpress, od 1991 r. publikujące m.in. słynny Dobry Humor – gazetkę z dowcipami.

O kulisach i faktach związanych ze wspomnianymi zmianami być może napiszemy za jakiś czas. Dziś o numerze trzecim Kościotrupa. Aby nie było wątpliwości, czy może była to kolejna gazetka z dowcipami Superpressu – napiszemy, że Kościotrup miał 16 stron formatu 33×24 cm i dowcipów nie drukował, z wyjątkiem dowcipów politycznych, których bohaterami byli głównie ówcześni politycy, a tematami aktualna sytuacja polityczna.

Kościotrup 3/1999. Listopad 1999

Komputerowe łamanie numeru odbywało się w studiu graficznym w Lublinie (siedziba wydawnictwa i redakcji była w Warszawie, ale sprawy produkcyjne w Lublinie). W środku było kilkadziesiąt rysunków wielu rysowników, do tego krótkie teksty satyryczne. Także Paranoja Polska – rubryka, która ukazywała się potem przez wiele lat i w celny sposób podsumowała ok. 1000 zaskakujących, autentycznych sytuacji z życia, jakie miały miejsce w naszym kraju.

pismo satyryczne Kościotrup satyra prasa Szpilki Karuzela
Pismo satyryczne Kościotrup, listopad 1999. Strona 2 i 3

Paranoja Polska (jej fragmenty do dziś publikuje kilka portali, m.in. Sadurski.com i DobryHumor.pl) nigdy nie była podpisana nazwiskiem czy choćby pseudonimem autora. Zdradzimy, że był nim Szczepan Sadurski – rysownik prasowy, redaktor naczelny i szef Superpressu. To on decydował, co pójdzie do druku oraz makietował układ poszczególnych stron. Jako redaktor naczelny w stopce redakcyjnej występował jako Genowefa Czaszka – kobieta przy kości. Nawiązywało to żartobliwie do tytułu Kościotrup, podobnie jak rządek kości na górze każdej strony.

Dodajmy przy okazji, że nakład drukowała drukarnia prasowa z Koszalina. Papier był gazetowy czyli nie najlepszej jakości, tym niemniej jakość druku była niezła. Druk z papierem kosztował niewiele, dzięki czemu egzemplarz w kiosku kosztował tylko 2 złote, więc cena zachęcała do zakupu.

Wśród materiałów, które ukazały się w tym numerze, był satyryczny tekst Piotra Gabrysza o Grubym i Siwym. Ich codzienne, zabawne sytuacje rozpoczynał każdy kolejny numer, bo drukowano go na stronie 2. Autor był dziennikarzem który celnie i w ironiczny sposób komentował codzienne polskie sprawy. Ciekawostka: niedługo potem Gabrysz został wiceprezydentem miasta Kędzierzyn-Koźle.

Rozkładówkę zajął satyryczny tekst Operacja Buzek-1 (Jerzy Buzek był wówczas premierem rządu), coś w rodzaju political fiction. Obok był znakomity wiersz Tadeusza Buraczewskiego „Ostatni śmiech”, zaczynający się od: „Nie ma się z czego dzisiaj śmiać / śmiech dogorywa i przygasa”. Na str. 11 Jeremi Mrówczyński (oczywiście pseudonim) opisał swoje dziennikarskie śledztwo związane z tzw. pluskwą milenijną. Choć wielu straszyło, że gdy zegary elektroniczne lada chwila przeskoczą z 1999 na 2000, na świecie dojdzie do kataklizmów i wszystko przestanie działać, żadna z firm ubezpieczeniowych nie chciała od tego ubezpieczać.

W numerze 3/99 było szereg krótkich tekstów (np. Jak uprawiać sport po studencku), fraszki, garść dowcipów politycznych, jednak największą powierzchnię numeru zajmowały rysunki satyryczne i humorystyczne. Wymienimy choć część autorów rysunków: Arkadiusz Maniuk (autor m.in. okładkowej karykatury Leppera), Dariusz Pietrzak, Julian Bohdanowicz, Szczepan Sadurski, Mirosław Hajnos, Małgorzata Gnyś, Maciej Mazur, Stefan Wielgus, Tomasz Wołoszyn, Arkadiusz Gacparski, Henryk Cebula, Michał Graczyk, Stanisław Kościesza, Janusz Kożusznik, Tomasz Samojlik, Tadeusz Krotos.

Honoraria wypłacane były na bieżąco, co budziło zdziwienie rysowników, którzy z Kościotrupem nie współpracowali, a innym gazetom udostępniali swe rysunki bezpłatnie. Autorów chętnych do współpracy tym bardziej przybywało.

pismo satyryczne Kościotrup satyra prasa Szpilki Karuzela
Pismo satyryczne Kościotrup, listopad 1999. Political fiction na rozkładówce

Blokowane reklamy Kościotrupa

Dziś, gdy prasa przeżywa poważny kryzys, a nakłady gazet spadają, z pewnością zaskakującym faktem będzie wysokość nakładu trzeciego numeru Kościotrupa. Do polskich kiosków trafiło aż 130 tysięcy egzemplarzy tego numeru (tyle samo, co kolejnego, czwartego i rekord ten później nie został już pobity).

Co miał zrobić wydawca, aby o nowym, czasopiśmie dowiedzieli się potencjalni czytelnicy? W epoce, gdy z Internetu korzystało jeszcze niewielu Polaków? Należało skorzystać z reklamy w tzw. mediach tradycyjnych. Przy pierwszym numerze 15-sekundowy spot reklamowy emitowała ogólnopolska stacja radiowa RMF FM. Kilkutygodniowa kampania była sukcesem, niestety z uwagi na wysokie koszta, nie mogła zostać powtórzona. Wkrótce do radiowych rozgłośni regionalnych w całej Polsce trafi specjalnie produkowana cotygodniowa audycja satyryczna, w tytule mająca nazwę czasopisma, ale to temat na oddzielny tekst.

Została więc reklama Kościotrupa w prasie – w gazetach ogólnopolskich i regionalnych czyli tam, gdzie była szansa na szeroki zasięg. Nieduże rozmiarem reklamy powierzchniowe przedstawiały okładkę oraz krótkie hasło zachęcające do zakupu miesięcznika.

Gazety odmawiają reklamy i pieniędzy

Tak, jak w przypadku pierwszego numeru, reklamy odmówiła Gazeta Wyborcza. To znaczy decydenci uzależnili publikacje reklamy od wcześniejszego zaznajomienia się z całą zawartością numeru. Każda redakcja ma do tego prawo, jednak Kościotrup nie mógł pozwolić sobie na cenzurę, jeszcze zanim numer trafi do kiosków. A jeśli w numerze (tej czy innej gazety) będzie coś sensacyjnego? Niby dlaczego wcześniej informować o tym konkurencję? Było oczywiste, że naczelny i wydawca Kościotrupa nie mógł przystać na ten warunek. Tę samą reklamę chętnie wydrukował Super Express, nie widząc przeciwwskazań w drukowaniu reklamy pisma satyrycznego. Ciekawe, czy dziś Wyborcza podobnie podchodzi do reklam i rezygnuje z pieniędzy reklamodawców.

Z około 10. najpoczytniejszych wtedy dzienników prasy regionalnej, jedna redakcja również odmówiła druku reklamy z okładką Kościotrupa. Nowa Trybuna Opolska nie podała przyczyny, do czego miała prawo. Reklama została skierowana do innego dziennika regionalnego. Komplet reklam ukazał się na początku listopada, tego samego dnia, w wydaniach magazynowych (piątek-niedziela).

Podsumowanie

Kościotrup nie zapisał się trwale w historii polskiej prasy. I pewnie też prasy satyrycznej, w przeciwieństwie do Szpilek czy Karuzeli, znanych czasopism wydawanych głównie w Polsce socjalistycznej. Działał w warunkach wolnego rynku, miał prywatnego właściciela, zero reklamodawców i protektorów, a przecież warunki ekonomiczne były szalenie istotne.

Choć niektórzy autorzy i czytelnicy z nostalgią wspominali Szpilki sugerując, że Kościotrup powinien się do nich upodobnić, wydawca nie zamierzał robić niskonakładowej gazety satyrycznej dla elity, do której zawsze będzie dokładać pieniądze. W tych latach wznawiano Szpilki, były też próby wydawania innych czasopism satyrycznych (i zawsze kończyły się po kilku numerach). Nawet znani i bogaci wydawcy szybko rezygnowali, więc czemu wydawca Kościotrupa miał być filantropem?

Z kilku powodów (być może o tym też kiedyś napiszemy) w 2000 roku Superpress zdecydował o zmianie tytułu Kościotrup, na: Twój Dobry Humor. I ten tytuł ukazywał się znacznie dłużej, więc został bardziej zapamiętany.

Pismo satyryczne Kościotrup: (c) DobryHumor.pl

Zobacz też:
> Dobry Humor – miesięcznik z dowcipami