Na początku 1994 roku „Super Express” opublikował całą stronę rysunków Szczepana Sadurskiego. Był to czas, gdy dziennik rozwijał dział satyry i szukał nowych autorów. Wiele wskazywało na to, że znany rysownik prasowy na dłużej zwiąże się z redakcją. Stało się jednak inaczej. Dlaczego Sadurski nie kontynuował tak obiecująco rozpoczętej współpracy?
Dowcipy na tej stronie:
Początki „Super Expressu” i miejsce dla satyry
Pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych była okresem gwałtownych zmian na polskim rynku prasowym. Powstawały nowe gazety, rosły nakłady, a wydawcy rywalizowali o uwagę czytelników nie tylko informacjami, lecz także rozrywką.
Jednym z nowych tytułów był „Super Express”, który szybko zdobywał popularność. Gazeta stawiała na dynamiczny styl, krótkie informacje, fotografie i elementy humorystyczne. W redakcji uznano, że rysunek satyryczny może być ważnym uzupełnieniem gazety, dlatego rozpoczęto poszukiwania autorów.
Powstała rubryka „Galeria Kpiarzy”, prezentująca prace rysujących satyryków. Była ona jednocześnie zaproszeniem do współpracy dla kolejnych twórców.
Szczepan Sadurski odwiedza redakcję
Pod koniec 1993 roku do warszawskiej redakcji przyszedł Szczepan Sadurski. Nie był debiutantem. Od połowy lat osiemdziesiątych jego rysunki ukazywały się w dziesiątkach gazet i czasopism w całej Polsce. Opublikował już 2 tys. prac, zdobywał nagrody (m.in. Złota Szpilka’87) i należał do najbardziej rozpoznawalnych polskich rysowników prasowych.
Podczas wizyty Sadurskiego w redakcji wydarzyła się sytuacja, która dziś jest anegdotą.
Młody redaktor graficzny z dużym zainteresowaniem obejrzał przyniesione rysunki i zapytał:
– Świetne rysunki! Proszę powiedzieć, czy już pan kiedyś coś gdzieś drukował?
Pytanie było całkowicie szczere, choć dla Sadurskiego zaskakujące. Młody redaktor gazety nie wiedział, że rozmawia z autorem od dawna drukującym w polskiej prasie.
Dziesięć rysunków Sadurskiego na jednej stronie
Kilka tygodni później redakcja opublikowała efekt tej wizyty. W wydaniu magazynowym „Super Expressu” z 21–23 stycznia 1994 roku ostatnią stronę gazety w całości wypełniło dziesięć rysunków Szczepana Sadurskiego. Obok znalazł się również humorystyczny biogram autora, napisany przez niego specjalnie dla czytelników.
Tekst w żartobliwy sposób opowiadał o początkach kariery, pierwszych publikacjach, edukacji artystycznej oraz decyzji o stworzeniu własnego wydawnictwa humorystycznego. Nie zabrakło także charakterystycznego humoru autora, który wspominał, że po transformacji ustrojowej honoraria za rysunki stały się tak niskie, iż za jeden mógł kupić „flaszkę piwa i pół skarpetki”.
Było to jedno z największych jednorazowych prezentacji twórczości Sadurskiego czytelnikom codziennej prasy.
Dlaczego nie doszło do stałej współpracy?
Publikacja mogła być początkiem długoletniej obecności Sadurskiego na łamach „Super Expressu”. Wtedy jednak nic nie wskazywało na to, że współpraca zakończy się właściwie na jednym dużym epizodzie. Decydujące okazały się inne obowiązki.
Sadurski rozwijał wtedy własne wydawnictwo Superpress oraz miesięcznik „Dobry Humor”. Prowadzenie redakcji, organizowanie kolportażu i przygotowywanie kolejnych numerów pochłaniały coraz więcej czasu.
Regularne odwiedzanie redakcji gazet i zabieganie o kolejne publikacje przestało być priorytetem. Autor sam przyznawał później, że zaniedbał ten kierunek rozwoju swojej kariery.
W redakcji pojawili się nowi autorzy
Rynek prasowy nie znosi pustki. Do redakcji „Super Expressu” zaczęli trafiać młodzi rysownicy, którzy konsekwentnie budowali swoją pozycję. Regularnie przynosili nowe prace, poznawali redaktorów i stopniowo stawali się częścią zespołu. Z czasem stworzyli rozpoznawalny dodatek satyryczny „Gilotyna”, który przez jakiś czas był jednym z elementów gazety.
Historia pokazuje, że w prasie talent jest bardzo ważny, ale równie ważna jest systematyczna obecność w redakcji i budowanie relacji z wydawcą.
Wydawca zamiast rysownika
Lata dziewięćdziesiąte były dla Szczepana Sadurskiego okresem podejmowania ważnych decyzji zawodowych. Mógł rozwijać karierę jednego z najbardziej rozpoznawalnych i najczęściej publikowanych polskich rysowników prasowych albo skupić się na budowie własnego wydawnictwa. Wybrał drugą drogę.
Rozwijał wtedy „Dobry Humor”, tworzył kolejne tytuły z dowcipami (103 Najlepsze Dowcipy, Super Dowcipy, Dowcip Miesiąca, serię książek z dowcipami, a później także pismo satyryczne „Kościotrup” który wkrótce zmienił nazwę na „Twój Dobry Humor”. Równolegle rozwijał organizował wystawy, współorganizował konkursy, realizował projekty promujące polski humor i rysunek satyryczny.
Patrząc z dzisiejszej perspektywy, można uznać, że jednorazowa publikacja w „Super Expressie” była symbolicznym momentem. Pokazała, że drzwi największych redakcji wciąż były dla autora otwarte, ale jego zawodowa przyszłość miała prowadzić przede wszystkim przez własne wydawnictwo, a nie etat lub bliską współpracę z dużą gazetą.
2015. Super Express USA i Szczepan Sadurski w Nowym Jorku

Ponad 21 lat później, drugi Super Expressu i Szczepana Sadurskiego zbiegły się znów. W Stanach Zjednoczonych ukazuje się polonijny tytuł Super Express USA, który ma siedzibę w Nowym Jorku.
Rysunki Szczepana Sadurskiego w Super Expressie: (c) DobryHumor.pl / CH
Zobacz też:
> Mój rysunek trafił na biurko Jaruzelskiego. Musiałem ukryć wszystko przed SB
> Anegdoty o karykaturzystach i rysownikach prasowych


