Stan wojenny kojarzy się przede wszystkim z internowaniami, czołgami na ulicach, godziną milicyjną i działalnością opozycji. Znacznie rzadziej mówi się o satyrze, choć właśnie rysunki satyryczne należały do najcelniejszych komentarzy tamtych wydarzeń. Jeden z nich stworzył młody Szczepan Sadurski. Powstał z inspiracji autentycznym wydarzeniem, przetrwał próbę czasu i dziś znajduje się na stałej ekspozycji Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku.
Dowcipy na tej stronie:
Satyra stanu wojennego była groźna dla władzy
Wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku oznaczało nie tylko ograniczenie swobód obywatelskich. Władze PRL jeszcze mocniej zaostrzyły kontrolę nad informacją. Każda publikacja przechodziła przez cenzurę, a oficjalne media miały przedstawiać rzeczywistość zgodnie z linią propagandy.
To właśnie dlatego satyra była dla systemu wyjątkowo niewygodna. Trafny rysunek potrafił w kilku kreskach pokazać absurd sytuacji, którego nie dało się ukryć nawet najbardziej starannie przygotowanym komunikatem telewizyjnym. Humor rozbrajał propagandę skuteczniej niż długie polemiki – które zresztą w stanie wojennym raczej nie były możliwe, bo osoby uchodzące za przeciwników władza internowała.
Nieprzypadkowo wiele satyrycznych rysunków publikowano w drugim obiegu lub pozostawały w prywatnych archiwach autorów aż do końca PRL.
Pomysł rysunku przyniosło samo życie
Historia jednego z najbardziej znanych rysunków Szczepana Sadurskiego zaczęła się 3 maja 1982 roku w Lublinie. Tego dnia odbywały się demonstracje organizowane z okazji rocznicy Konstytucji 3 Maja. Milicja i oddziały ZOMO rozpędzały protestujących przy użyciu pałek oraz gazu łzawiącego.
Młody Sadurski mieszkał W centrum miasta. Gdy usłyszał krzyki i odgłos biegnących ludzi, podszedł do otwartego okna. W powietrzu czuć było gaz łzawiący, a ulicą uciekali demonstranci.
Kilka metrów dalej stał telewizor. Właśnie rozpoczynał się Dziennik Telewizyjny. w tym momencie z odbiornika padły słowa:
– W całym kraju panuje spokój.
Kontrast między rzeczywistością za oknem a oficjalnym przekazem był tak uderzający, że – jak wspomina autor – nie trzeba było wymyślać żadnego dowcipu. Następnego dnia wystarczyło narysować to, co wydarzyło się naprawdę.
> Szczepan Sadurski opowiada historię tego rysunku

Młodzieńcza odwaga czy młodzieńcza naiwność?
Autorem tego rysunku był bardzo młody człowiek. Nie był znanym satyrykiem ani rozpoznawalnym komentatorem życia politycznego. Dopiero rozpoczynał swoją drogę artystyczną. Nie miał jeszcze świadomości, jak poważne konsekwencje może wywołać twórczość krytyczna wobec władz PRL.
Ta młodzieńcza naiwność okazała się paradoksalnie źródłem odwagi. Powstały kolejne antysystemowe rysunki, które z czasem trzeba było ukryć. Jak wspomina Sadurski, pod wpływem ostrzeżeń osób z otoczenia schował teczkę z pracami w piwnicy, gdzie przeleżała do końca stanu wojennego. Dopiero po zmianach ustrojowych rysunki mogły zostać pokazane publicznie.
Od prywatnego szkicu do symbolu epoki
Po stanie wojennym autor wrócił do swoich archiwalnych pomysłów. Część rysunków narysował ponownie, wykorzystując zdobyte doświadczenie i znacznie lepszy warsztat. Wśród nich znalazł się także rysunek przedstawiający demonstrację oraz telewizyjny komunikat o panującym w kraju spokoju.
Praca zaczęła żyć własnym życiem. Była prezentowana na wystawach poświęconych cenzurze i satyrze politycznej, publikowana w książkach oraz materiałach edukacyjnych. Z czasem stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych rysunków odnoszących się do propagandy stanu wojennego.
Europejskie Centrum Solidarności
Co ciekawe, od 2014 roku ten właśnie rysunek znajduje się na stałej ekspozycji Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. To już nie tylko satyryczny komentarz ani archiwalna ilustracja prasowa. Stał się eksponatem muzealnym, wykorzystywanym do opowiadania historii Polski lat osiemdziesiątych. Wśród dokumentów, zdjęć i pamiątek związanych z działalnością Solidarności przypomina, że także humor był jedną z form oporu wobec propagandy.
To wyróżnienie spotyka stosunkowo niewiele rysunków satyrycznych.

Początek wielkiej kariery
Historia tego rysunku pokazuje również początki kariery Szczepana Sadurskiego. W chwili jego powstania był młodym autorem, uczył się w liceum plastycznym i zdobywał pierwsze doświadczenia. W kolejnych latach stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich rysowników satyrycznych. Opublikował tysiące rysunków w Polsce i za granicą, zdobył liczne nagrody oraz został wydawcą popularnych czasopism humorystycznych (m.n. „Dobry Humor”).
Patrząc z tej perspektywy, łatwo zauważyć, że już we wczesnych pracach pojawiały się cechy, które później stały się znakiem rozpoznawczym jego twórczości – prostota przekazu, trafna puenta i umiejętność komentowania rzeczywistości jednym obrazem.
Dlaczego ten rysunek nadal działa?
Minęły ponad cztery dekady od wydarzeń przedstawionych na rysunku. Zmienił się ustrój, media i sposób przekazywania informacji. Nie zmienił się jednak mechanizm propagandy, polegający na przedstawianiu rzeczywistości inaczej, niż wygląda ona naprawdę.
To właśnie dlatego rysunek pozostaje zrozumiały także dla młodszych odbiorców, którzy nie pamiętają stanu wojennego. Jego siła nie wynika wyłącznie z historii PRL. Pokazuje uniwersalny problem rozbieżności między oficjalnym przekazem a rzeczywistością.
Satyra świadectwem historii
Satyra stanu wojennego była czymś znacznie więcej niż zbiorem rysunków satyrycznych. Stanowiła formę społecznego komentarza, dokumentowała nastroje i pomagała zachować dystans wobec propagandy.
Historia rysunku Szczepana Sadurskiego pokazuje, że czasami jedno autentyczne wydarzenie wystarcza, aby powstał obraz zapamiętany na długo. Młodzieńczy szkic, ukrywany w czasie stanu wojennego przed możliwymi konsekwencjami, po latach stał się częścią ekspozycji Europejskiego Centrum Solidarności oraz jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów polskiej satyry odnoszącej się do tamtego okresu.
Dziś przypomina nie tylko o realiach PRL, ale również o tym, że trafny rysunek potrafi opowiedzieć historię równie skutecznie jak obszerna książka.
Satyra stanu wojennego: (c) DobryHumor.pl / CH
Foto na górze: Szczepan Sadurski w ECS. Obok twarzy fragment rysunku, o którym piszemy w artykule
Zobacz też:
> Sąd nad Adamem i Ewą. Jak rysunek Sadurskiego sprowokował VIP-ów PRL-u
> Sadurski i Chaplin. Dlaczego nie zostałem międzynarodową gwiazdą


